Jestem drugim właścicielem, pierwszym była żona kuzyna w małej bawarskiej miejscowości. To "katowanie" auta polegało głównie na odwożeniu dzieci do przedszkola i jazda na zakupy. Auto od początku do końca było serwisowane u dealera.
Chciałem Panowie tylko podzielić się spostrzeżeniami, gdyż mam takie możliwości eksperymentowania u siebie warsztacie. Każdy niech robi jak uważa.