tucsontdp pisze: ↑04 lut 2022, 19:30
nie, tu nie chodzi o "piłowanie", a normalne jeżdżenie, a jeśli nie ma na to warunków (bo gęsty ruch nie pozwala na rozwinięcie normalnych prędkości i dłuższy czas jeździ się powoli lub zazwyczaj pokonuje się krótkie odcinki), wówczas trzeba od czasu do czasu "przegonić" samochód. Tak podają również inni producenci w swoich instrukcjach. Tak, niestety, kończy się zabawa w ekologię, w której ekologia jest chyba ostatnim, o co chodzi, paradoksalnie. Silniki traktowane zbyt niskimi obrotami, nie będą "zdrowe". Tak samo w przypadku klasycznych silników wolnossących.
rozdział : "Przeglądy, czynności obsługowe i naprawy".
@tucsontdp - w argumentacji, którą przytaczasz widzę kilka wątpliwych tez. Rozważ je na spokojnie.
Pierwsza i zasadnicza - codziennie po ulicach miast w PL toczą się setki tysięcy samochodów - dziesiątki tysięcy spośród nich mają już GPF. Wszystkie mają takie same warunki do wypalania filtra. Dlaczego problemy dotyczą tylko Tucsonów, a inne jakoś sobie radzą? Wg mnie problem nie w warunkach i tym czy ich brak a w ewidentnie spieprzonym "czymś", co powoduje problem z GPF, który nie oczyszcza się tam gdzie inne nie mają kłopotów.
W efekcie jesteśmy karmieni bzdurami o tym, że musimy tak czy siak używać samochodu - czyli jeździć. No bez jaj. Nikt nie poinformował, że ten samochód ma specjalne wymagania i zmusza do jeżdżenia bez wyraźnej potrzeby użytkownika.
Nie wiem skąd przeświadczenie, że powodem problemów są niskie obroty? A może jest odwrotnie? Dynamiczne przyspieszanie i wysokie obroty - czyli krótsze, bardziej dynamiczne cykle pracy silnika i zwiększona dawka paliwa są przyczyną większej ilości sadzy? Zwłaszcza na zimnym silniku - ofkors.
Samochód ma asystenta zmiany biegów, który podpowiada kiedy je zmieniać - zakładamy, że on się myli? Skoro tak, to dlaczego problem znacznie rzadziej pojawia się w automatach, które zmieniają bieg ledwo przy 2 tys. obrotów? Sądzę, że odnoszenie do niskich obrotów to efekt narracji płynącej z mądrości facebookowych jasnowidzów od wszystkiego, dla których człowiek jeżdżący rozsądnie i płynnie to d***, bo trzeba zwijać asfalt od świateł do świateł. Oczywistym jest, że zbyt niskie obroty są destrukcyjne bo powodują przeciążenie podzespołów silnika - w d... dostają panewki i korba, ale nie sądzę, żeby ludzie aż tak torturowali silnik, żeby zawory dzwoniły - zwłaszcza mając wspomnianego podpowiadacza.
Na koniec. Nie posuwajmy się też rozważań a po co Ci SUV skoro mało jeździsz? Nigdzie w specyfikacji samochodu nie ma zastrzeżeń - "Nie dla mieszczuchów" albo "Tylko dla dużo jeżdżących". Jeśli samochód się nie nadaje do codziennych zastosowań, wśród których są dojazdy na krótkie odcinki i jazda w warunkach miejskich (max 50 km/h a przeciętnie - średnio ok. 25 km/h) - producent winien wyraźnie o tym informować a nie brać ponad 100 kawałków i rżnąć głupa opowiadając pierdoły, że mamy się szwendać po autostradach czy ekspressówkach, albo pałować silnik na postoju w serwisie.
A teraz coś dla wytrwałych:
Wyobrażacie sobie sytuację, w której każdy posiadacz samochodu mieszkający w dużym mieście musi zapierdzielać po autostradzie żeby naprawiać to, co spieprzyli przy projektowaniu GPFa?
Wyobraźmy sobie, że Hyundai ma rację i to wina jazdy po mieście, więc normalne jest, że wszystkie samochody z GPF zaczynają wymagać wypalania na trasie. Czyli za kilka lat, kiedy wszystkie samochody będą miały GPF byłoby tak:
* Mamy w kraju 29 milionów realnie jeżdżących samochodów, średnio 750 pojazdów na 1000 mieszkańców (dane na 2021).
* W Warszawie i najbliższej okolicy (dla przykładu) mieszka około 3,5 mln ludzi - to oznacza 2 625 000 samochodów (to zaokrąglenie bo do tego dochodzą służbowe itp i niektórzy mają więcej niż jeden - ale idźmy dalej).
* Średni roczny przebieg samochodu w PL (wg danych na 2018) wynosił 8 000 km - teraz pewnie więcej.
* Zakładając, że przy dobrych wiatrach filtr będzie trzeba wypalać co 3 500 km (wiem - bywają dłuższe i krótsze przebiegi) - dobra niech będzie 4 000 km.
Oznacza to, że:
Tylko w jednym dużym mieście (pamiętajmy, że aglomeracja śląska jest porównywalna), każdego dnia ponad 14 300 samochodów będzie zapierdzielało za miasto żeby przepalić filtr. Rocznie to ponad 5 mln takich wycieczek, a każda zużywa paliwo - niech będzie 5 l. Rocznie to 26 mln litrów paliwa wypalonych żeby przepalić GPF (tylko Warszawa). Czy dla kogoś z Was to normalne?
Wyliczenie z czapy? Pewnie tak - ale teraz weźcie sobie pod uwagę, że odnieśliśmy się tylko do Warszawy. Mamy jeszcze Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Śląsk, Łódź, Kraków, Lublin, Szczecin i inne a jak ktoś się gdzieś kręci po kraju, to wie, że korki są i w dużo mniejszych miastach. Niech za kilka lat udział samochodów z GPF będzie wynosił tylko 25% i normą będzie taki cyrk jak z Tucsonem. To ile aut będzie zapierdzielać żeby wypalić to cudo?
Niech będzie 25% z 29 mln samochodów - 7,25 mln. Niech tylko 33 % z nich porusza się stale po dużych miastach (a to mocno zaniżony szacunek) - dostajemy 2,4 mln - skracając - w ciągu roku z dymem pójdzie 24 mln litrów paliwa (po 5,22 zł, wg cen na dziś) - 125 mln zł rocznie. O środowisku litościwie nie wspomnę.
To by było na tyle.