Brzmi kuriozalnie, ale już któryś raz z rzędu miałem taką samą sytuację:
Zawsze na autostradzie lub drodze szybkiego ruchu, zawsze podczas opadów deszczu lub mżawki.
Jazda ze stałą prędkością powyżej 100 km /h silnik wchodzi na wysokie obroty (ponad 4tys.) po samoistnej redukcji przełożenia, tak jakbym gwałtownie przyspieszał chociaż tego nie robię i wyje tak bez końca. Wrzucenie wyższego biegu manetką pomaga, ale tylko do momentu kiedy samochód wraca w tryb „D”. Wtedy biegi spadają, obroty wrastają, a wycie jest niemiłosierne.
Zastanawiałem się czy to nie wypalanie filtra cząstek stałych, ale po pierwsze trochę to zbyt gwałtowne, a po drugie jeszcze nigdy nie miało miejsca przy dobrej pogodzie (bez opadów).
Może wilgotność powietrza ma tu jakiś wpływ?
Macie jakiś pomysł?