Niestety, bez (drukowanej) książki gwarancyjnej nic nie załatwię na gwarancji.
Dealerzy w okolicy (Katowice, Tychy) + HMP W-wa stwierdzają że im przykro (a jak mnie!), że wszechmocny System, że nie mają dostępu itp,itd. Po prostu, w PL auta Hyundai z UE są objęte gwarancją producenta ale książka obowiązkowo musi być!. Mówię, że mamy XXI wiek, Internet, globalizacja, UE, że jest VIN, można to chyba sprawdzić i może by na tej podstawie wystawić duplikat - NIE!
Pojąć nie mogę, że taki duży koncern funkcjonuje w taki sposób. Poczułem się jak polak/europejczyk klasy B, C? .
Gdybym kupił w PL, to co innego. Jedynie co, to mam skontaktować się z włoskim / francuskim przedstawicielstwem Hyundai-a i tam załatwiać sprawę książki gwarancyjnej do tego auta.

Czy ktoś z Forumowiczów spotkał się z takim problemem i ewentualnie jaki był finał sprawy. W końcu, rok gwarancji fabrycznej - to chyba szkoda to odpuścić.
P.S.
Z tego co wiem, to niektóre marki odeszły w ogóle od książek gwarancyjnych w formie drukowanej. Takie marki jak Alfa Romeo, Audi, BMW, Jaguar, Land Rover, Mercedes, Mini, Skoda, Smart, Volkswagen dokumentacje z przeglądów i przeprowadzonych napraw wpisują do centralnej bazy danych.