I my mamy im to dobro dać. Wg zapewnień chodzi o spełnienie obowiązku wobec ojczyzny (kolejnego) i udostępnienie - użyczenie - oddanie, samochodu bez którego cała obrona kraju padnie jak nic. Obowiązek ma dotyczyć samochodów typu SUV - jakoby przydatnych w terenie. I teraz pytanie - jak to jest?
Z dostępnych informacji wynika, że takie żądania dostają posiadacze np. Toyoty RAV 4



Na liście podobno są też Tucsony.
Nx4 ma jeden z najniższych prześwitów wśród podobnej klasy samochodów - ledwie 13 cm (sorry ale to wielkość nieprzesadnie okazałego narządu - wiecie...). Lakierek błyszczy, powłoki, wykończenia, bajeranckie alu felgi, a na nich raczej niezbyt wysoki profil opon wybitnie nie terenowych (i innych założyć nie wolno - bo homologacja nie pozwala)... Czy to jest samochód, z którego może być jakikolwiek pożytek da wojska? (Nie mówę o sytuacji kiedy chłopaki chcą na przepustce poszpanować pod dyskoteką).
Co więcej - patrzyłem w homologację mojego Tuśka - jak wół w niej wymalowane - osobowy. Mam wobec tego pytanie. Czy Tucson to SUV, czy Crossover czy raczej świnka morska (czyli ani świnka, ani morska), bo jak dla mnie to bulwarówka - podwyższone, rodzinne kombi, którym co najwyżej można zjechać na ubitą polną drogę pod warunkiem, że przez ostatni tydzień nie lało.
Czy jest ktoś w stanie wyjaśnić tę ciekawostkę?
Czy bylibyście w stanie uznać Tucsona za terenowego SUVa i postawić go w jednym rzędzie np z Patfinderem, Hiluxem, Defenderem, Wranglerem albo Hummerem, Nissanem Patrolem GR czy chociażby Ładą Niva, albo Suzuki Samurai. Dla mnie to jakieś kpiny.